Beskid Niski (2) Ziemia Łemków

Beskid Niski to nie tylko wędrówki po górach, ale też piękne zielone doliny, a w nich pozostałości wsi, które zamieszkiwali niegdyś Łemkowie.

Ślady łemkowskich wiosek można znaleźć w szerokich dolinach nad potokami. Przeważnie najpierw zauważymy zdziczałe drzewa owocowe i dopiero, gdy uważniej przyjrzymy się okolicy, wypatrzymy resztki fundamentów i inne ślady wcześniejszej zabudowy. Pozostałości opuszczonej wsi można znaleźć m.in. przy leśnej drodze między Bartnem a Świątkową Wielką, nad potokiem Świerzawką. Znajdowała się tu osada Świerzowa Ruska. Do dziś przetrwały tu dwie kamienne kapliczki przydrożne (jedna z wizerunkiem św. Mikołaja, druga przedstawiająca Świętą Rodzinę) oraz zarośnięty cmentarz, na którym znajdziemy też kopułę cerkwi. Inna opustoszała wieś to Bieliczna położona u stóp Lackowej – tu można zwiedzić małą pobielaną cerkiew św. Michała Archanioła. Łemkowie opuścili zamieszkałe przez nich od wieków ziemie wskutek polityki wysiedlania miejscowej ludności: najpierw w latach 1944-46 na wschód, na dzisiejszą Ukrainę, później w 1947 na zachód, na Ziemie Odzyskane (akcja Wisła). Celem tych działań było rozbicie i rozproszenie Łemków jako odrębnej grupy etnicznej, która jako ani ukraińska, ani polska, nie pasowała do nowej powojennej rzeczywistości (w dodatku ludność łemkowską posądzano o konszachty z UPA).

Kultura Łemków w pigułce

O Łemkach i ich kulturze materialnej wiele można dowiedzieć się w skansenie w Zyndranowej. Można tu zwiedzić typową chatę, czyli chyżę, karczmę, wiatrak, kuźnię i kaplicę i przekonać się naocznie, jak strasznie biednym regionem była jeszcze sto lat temu Galicja… Drewniane chaty kryte słomianą strzechą miały charakterystyczny wydłużony kształt – bo pod jednym dachem mieściły się nie tylko izby mieszkalne, ale i stajnia z oborą oraz pomieszczenia gospodarcze. Rolę stodoły pełnił strych, zamiast podłogi było klepisko, a piec z kominem jeszcze na początku XX w. był w łemkowskiej wsi niemalże luksusem (wcześniej chaty były kurne).

Nam do serca najbardziej przypadła łemkowska chyża w Olchowcu. W malutkiej wsi na krańcu Polski tradycyjną łemkowską chałupę krytą strzechą zakupił pan Tadeusz Kiełbasiński, miłośnik gór, pochodzący z Łodzi. Od wielu lat mieszka na wsi, do miasta wracając jedynie na zimę. Udostępnił on do zwiedzania swój dom. Znajduje się w nim całe mnóstwo eksponatów łemkowskich, takich jak np. stare sprzęty domowe, ikony, makiety cerkwi, zabawki, pisanki. Jest też zbiór pamiątek po II wojnie światowej, niektóre z nich odkryte całkiem niedawno w niesamowitych okolicznościach. Warto namówić pana Tadeusza na opowieści. I uważać, gdzie się chodzi po górach, gdyż wiele jeszcze niewypałów z czasów bitwy dukielskiej straszy w lasach.

Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej jest czynne od wtorku do niedzieli po umówieniu telefonicznym 13 4330712.
Chyżę łemkowską w Olchowcu można zwiedzać od maja do listopada o każdej porze dnia (najlepiej umówić się telefonicznie 691 098 955), wstęp wolny, ale można (warto) kupić „cegiełkę”.

Wojenne ślady

O samej bitwie o Przełęcz Dukielską najwięcej można dowiedzieć się w Muzeum Historycznym w Dukli. Mieści się ono w barokowym pałacu, dawniej należącym do możnego rodu Mniszchów. Jego wystawa przybliża historię Dukli i całego regionu, ale szczególną uwagę zwraca na operację karpacko-dukielską jako największą bitwę górską II wojny światowej. Ekspozycja zdecydowanie polecana wszystkim małym i większym miłośnikom militariów – jest tu broń, mundury, makiety, a na dziedzińcu – skansen broni ciężkiej.

Dlaczego walki toczyły się właśnie tutaj? Odpowiedź jest prosta: Przełęcz Dukielska to największe obniżenie w całym łuku Karpat, brama między Słowacją a Małopolską. Bitwa w 1944 r. nie była bynajmniej pierwszą wielką operacją wojskową w regionie. Wcześniej walczyli tu konfederaci barscy, którzy na Jaworze mieli ważny obóz (obecnie rezerwat Okopy Konfederackie). Natomiast w czasie I wojny światowej w Beskidzie Niskim toczyły się ciężkie walki między armią rosyjską a austriacką, o czym przypominają rozsiane po lasach malownicze cmentarze wojskowe. Jeden z nich położony jest na Magurze Małastowskiej, tuż przy szosie (jest dogodny parking). Drewniane krzyże, oznaczające mogiły, stoją w równym żołnierskich szyku, na tabliczkach nazwiska w różnych językach, a na wszystko patrzy Matka Boska z kopii jasnogórskiej ikony. Nastrojowe i piękne miejsce skłania do zadumy.

Beskidzki kurort

Beskid Niski to góry świetne dla ducha, ale i dla ciała się tu coś znajdzie. Przede wszystkim pyszne jedzenie w starej karczmie łemkowskiej „Gościnna Chata” w Wysowej. Już sam wystrój karczmy jest taki, nie nie powstydziłoby się go muzeum regionalne – ogromny piec, zabytkowe sprzęty, piękne stroje ludowe, rzeźby miejscowych twórców. A w menu – przysmaki kuchni łemkowskiej i galicyjskiej (choć, pamiętając wizytę z skansenie, wiemy że mięso dawniej pojawiało się na stołach jedynie od święta – na co dzień jadano tu głównie potrawy z ziemniaków i kapusty). Są zupy takie jak war i kisełycia (żurek z owsem), a także rozmaite placki (tartianyki, bliny) i pierogi oraz potrawy mięsne typu pieczeń. Palce lizać.

Sama Wysowa nas raczej nie urzekła, miejscowość zeszpeciły „piramidy” sanatoriów, ale jest to jeden z najspokojniejszych, najmniej zatłoczonych kurortów, jakie zdarzyło nam się odwiedzić. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że można tu pić dobroczynne dla zdrowia wody mineralne, jest park zdrojowy, ładna cerkiewka i całkiem szeroka oferta rozrywek: park linowy, park wodny, wyciąg narciarski, ośrodki jazdy konnej itp.


Dodaj komentarz