Boże Ciało w Łowiczu

Uroczystość Bożego Ciała w Łowiczu to spotkanie z żywą wiarą i żywym folklorem: tłum wiernych w procesji, barwne stroje ludowe i wyczuwalna w podniosłej atmosferze duma z własnego regionalnego dziedzictwa. A poza tym – jarmark, koncerty, tańce, baloniki i wata cukrowa, połączenie odpustu z festiwalem folklorystycznym.

O barwnej procesji odbywającej się w Łowiczu z okazji Bożego Ciała słyszeliśmy niejeden raz – i sprzeczne rzeczy. Jedni uważają, że jest wspaniale, kolorowo od łowickich pasiaków i autentycznie, inni narzekają że komercja, tłok i więcej turystów niż miejscowych. Postanowiliśmy to sprawdzić osobiście.
Tłoku z tej okazji faktycznie nie da się uniknąć: po prostu taka specyfika tego święta. Nie odstraszają nas więc licznie zaparkowane na obrzeżach starego miasta samochody, za to zachęca widok licznych łowiczan i łowiczanek w strojach ludowych, zmierzających w kierunku Starego Rynku. Turystów na placu jest rzeczywiście wielu, ale jak odróżnić ich od mieszkańców miasta – przecież i ci ostatni przychodzą często zwyczajnie ubrani i z aparatami fotograficznymi w ręku, żeby uwiecznić dzieci, wnuki czy sąsiadów występujących w strojach ludowych.
Pod majestatyczną barokową katedrą tłok, ludzie ustawiają się też wzdłuż trasy procesji, zajmując najdogodniejsze miejsca do fotografowania. Ustawiamy się i my, dorośli widzowie przepuszczają dzieci do przodu, nadchodzą młodzi klerycy i księża, nakazujący tłumom się rozstąpić i zostawić wolną jezdnię – i nareszcie procesja rusza. Dorośli i dzieci w kolorowych pasiakach niosą feretrony i sztandary, haftowane w łowickie wzory. Łowickie barwne kwiaty mają też wyszyte na ornatach księża uczestniczący w procesji. Oprócz łowiczan występują też delegacje zaprzyjaźnionych regionów: Kaszubi i górale (ci ostatni, nie wiadomo czemu, w strojach krakowskich).
Przyłączamy się do procesji. Jest uroczyście i radośnie. Przy każdym ołtarzu ewangelia odczytywana jest w dwóch językach: najpierw po polsku, potem w jednym z języków europejskich: po angielsku, niemiecku, włosku i francusku. Idąc w tłumie, zauważam, że wiele osób ubranych pozornie zwyczajnie, ma folklorystyczne dodatki lub akcenty: haftowane wzory na sukience, krawacie, torebce czy mankietach koszuli, kolczyki, bransoletkę… Procesja kończy się po kazaniu na Starym Rynku. Przy dźwiękach Te Deum laudamus idziemy do naszej ulubionej knajpki przy samym rynku, ale wycofujemy się – jest za dużo oczekujących. Na obiad wpadamy dopiero po godzinie, spędzonej na podziwianiu dalszej części uroczystości.
Bo Boże Ciało w Łowiczu nie kończy się wraz z końcem procesji. Na Nowym Rynku odbywa się Festiwal Księżaków: Parada Pasiaków, konkurs na najpiękniejszy strój ludowy, koncerty zespołów folklorystycznych zarówno z okolic Łowicza, jak i zaproszonych gości. Imprezie towarzyszy jarmark rękodzieła (wszystkie te haftowane i pasiaste cuda rwą oczy, ale mocno uderzają po kieszeni). Odbywają się też warsztaty rękodzieła (m.in. garncarstwa, koronkarstwa, tworzenia bibułkowych kwiatów i wycinanek). Tłum faktycznie spory, chyba nawet większy niż na procesji, przy stoiskach mnóstwo oglądających i kupujących, na scenie Mazowsze gra i śpiewa moje ulubione „Gdybym ja była słoneczkiem na niebie”, powiewają kolorowe baloniki, pachnie miód i chleb ze smalcem, a w namiocie urzędu miasta zbierane są podpisy za wpisaniem łowickiej procesji na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, co jak najbardziej popieramy. Impreza trwa aż do wieczora i zdecydowanie polecamy ją miłośnikom ludowych klimatów.
Łowicz – portal turystyczny
www.lowiczturystyczny.eu
Łowicka Katedra
www.katedra.lowicz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *