W dolinie Kamiennej

Świętokrzyskie to nie tylko gołoborza, jodły i opactwo na Świętym Krzyżu! Tym razem nasza wycieczka w ten region zaprowadziła nas w dolinę rzeki Kamiennej: do dawnej huty w Starachowicach, cysterskiego opactwa w Wąchocku, skałek w Krynkach i ruin dawnej walcowni w Nietulisku Fabrycznym.

W dolinie Kamiennej – w okolicach Skarżyska-Kamiennej, Starachowic i Ostrowca Świętokrzyskiego – od starożytności wytapiano żelazo, a w XVI w. zaczęły powstawać pierwsze większe zakłady Staropolskiego Okręgu Przemysłowego – np. kuźnice, kopalnie. Pozostałości dawnych fabryk można dziś zwiedzać, podróżując Szlakiem Zabytków Techniki. Jednym z ważniejszych jego punktów jest dawna huta żelaza w Starachowicach, w której funkcjonuje dziś Muzeum Przyrody i Techniki. Dzięki wpisaniu całego kompleksu zabudowań fabrycznych do rejestru zabytków tuż przed zamknięciem zakładu, udało się zachować w pełni ciąg technologiczny dawnego przedsiębiorstwa. Jest tu wielki piec hutniczy wraz z ciągiem torowisk, którymi dostarczano węgiel i rudę żelaza, dmuchawy, doprowadzające do pieca nagrzane powietrze, jest hala, do której wylewało się rozgrzaną do czerwoności surówkę i dzielono na mniejsze kawałki, zwane gąskami. W budynkach fabrycznych prezentowana jest wystawa dotycząca pracy starachowickich górników (w okolicy wydobywano rudy żelaza) oraz samochody marki STAR pochodzące z tutejszej fabryki. Są wśród nich wozy strażackie, milicyjne, wojskowe, jest nawet replika papamobile z pielgrzymki papieskiej z 1979 r. i ocalałe podwozie oryginału. Został on skonfiskowany przez władze i oddany na złom, ale podwozie – po drastycznych przeróbkach – udało się odnaleźć pracownikom muzeum pod Szczecinkiem. Inna część muzeum to urządzona z rozmachem wystawa dotycząca prehistorycznych stworzeń, zamieszkujących Góry Świętokrzyskie w epoce triasu, jury i kredy. Są tu figury wielkich i małych gadów – w tym pterodaktyli i dinozaurów, odciski ich łap, diaporamy i filmy dotyczące zmieniających się warunków naturalnych. Jest też starożytna osada Archeopark, ożywająca w czasie imprez z udziałem rekonstruktorów. Całość robi naprawdę spore wrażenie: budynki dawnej huty mają w sobie niezwykłą harmonię – chyba ludzkość cofa się w rozwoju, skoro dawna architektura przemysłowa jest znacznie piękniejsza niż obecna! Muzeum zwiedza się z przewodnikiem, a pokonanie całej trasy zajmuje ok. 2 godzin.
Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach
www.ekomuzeum.pl

Ze Starachowic jedziemy do Wąchocka. W mieście znanym z setek dowcipów znajduje się imponujące opactwo cystersów, założone w XIII w. Z tego czasu pochodzi romański kościół, a także część pomieszczeń klasztornych. Niesamowite wrażenie sprawia kapitularz, którego ozdobą są pięknie zdobione motywami roślinnymi kapitele kolumn i refektarz, czyli jadalnia, nakryta sklepieniem ostrołukowym. Oprowadzający nas brat zakonny prowadzi nas z dumą do największej osobliwości architektonicznej tej sali – wspornik jednego z łuków ma kształt główki mnicha, co stanowi odstępstwo od zasady, w myśl której dopuszczalne dekoracje w klasztorach cystersów miały mieć kształty roślinne lub zwierzęce, nigdy ludzkie. Innym miejscem, którego nie można pominąć jest krypta, w której pochowano słynnego dowódcę partyzanckiego, Jana Piwnika „Ponurego”. Z klasztoru przechodzimy do kościoła – jego bryła jest romańska, zbudowana z dwóch rodzajów kamienia, jasnoszarego i brunatnego piaskowca, ułożonych w naprzemienne pasy, natomiast wnętrze kapie od barokowych zdobień. Cały kompleks otaczają piękne ogrody, gdzie uprawia się warzywa i kwiaty. Opactwo zdecydowanie warto odwiedzić, chociaż pierwszą reakcją naszych pociech było „przecież już tu byliśmy!” – rozpoznały charakterystyczny, powtarzający się w wielu cysterskich klasztorach układ pomieszczeń, który zapamiętały z Lądu (znajduje się tam klasztor pocysterski – dziś salezjański).
Opactwo cysterskie w Wąchocku
www.wachock.cystersi.pl

Będąc w Wąchocku, nie można nie odszukać pomnika słynnego z licznych dowcipów sołtysa, który stoi na zielonym skwerze w pobliżu ładnego kompleksu sportowego. Wiedzie do niego alejka, w której nawierzchnię wmurowano tablice z wybranymi kawałami o mieście i jego włodarzu. Sam sołtys z pomnika siedzi zadumany, pewnie obmyśla nowy sposób na uprzyjemnienie życia mieszkańcom. Wąchock ma prawa miejskie i burmistrza, ale zachował też urząd sołtysa, który jest tytułem honorowym i wiąże się z reprezentowaniem miasta np. na turnieju sołtysów (którego uczestników mieliśmy okazję spotkać w czasie naszej wizyty). Przy okazji zwiedzania wpadło nam do głowy pytanie – kto wymyślił pierwsze dowcipy o Wąchocku i jak rozprzestrzeniły się one na całą Polskę? (Domniemywamy, że pierwsze takie kawały opowiadali sąsiedzi ze Starachowic albo Skarżyska.) Byłby to niezły temat na pracę naukową 🙂
Wąchock
www.wachock.pl

Dalsza nasza trasa wiedzie z powrotem na wschód (kolejność zwiedzania musieliśmy dostosować do godzin udostępniania klasztoru, gdzie ok. południa jest przerwa). Dojeżdżamy do Zalewu Brody, nad którym znajduje się rezerwat przyrody nieożywionej „Skały w Krynkach” – skupisko skałek o całkiem ciekawych kształtach. Nie ma co porównywać ich do Gór Stołowych czy nawet Skamieniałego Miasta w Ciężkowicach, bo to zupełnie inna skala, ale miejsce jest całkiem przyjemne. Skałki porastają mchy, paprocie, nawet niewielkie drzewka, dookoła szumi ładny las i śpiewają ptaki. Spacer szybkim tempem mógłby zająć jakiś kwadrans, my mamy czas i najpierw spędzamy tu jakieś pół godzinki na fotografowaniu, a potem kolejne pół – na pikniku nad brzegiem zalewu (jest tu przyjemny parking, ławeczki i stoliki, niewielka plażyczka). Miejsca raczej nie wpiszemy na listę świętokrzyskich hitów – ale mając je po drodze i dysponując czasem, warto tu zajrzeć.
Rezerwat przyrody „Skały w Krynkach”
http://swietokrzyskie.pl/

Jadąc dalej w kierunku Ostrowca, łatwo przegapić niepozorną miejscowość Nietulisko. Tymczasem dla nas był to jeden z najciekawszych punktów na trasie. Znajdują się tu ruiny dawnej walcowni. Zakład powstał w pierwszej połowie XIX w. i został zniszczony przez powódź w 1903 r. Znów dawna architektura przemysłowa okazuje się znacznie piękniejsza od dzisiejszej, nawet jeśli oglądamy tu tylko ruiny. Kompleks mieści się koło szkoły i przedszkola i nie jest w żaden sposób zabezpieczony przed wszędobylskimi dziećmi (co szczerze mówiąc budzi w nas mieszane uczucia). No chyba że zabezpieczeniem mają być pokrzywy po pas. Dawna walcownia zajmuje spory teren, ciągnąc się aż do Kamiennej (w zarastającym ruiny zielsku wcale nietrudno byłoby się potknąć i wpaść do rzeki albo jednego z kanałków). Z zielska sterczą też rzeźby współczesne, na oko z lat 80. – skąd się tu wzięły i po co, nie udało się ustalić. Mury dawnej fabryki pokrywa natomiast mało artystyczne graffiti. Całość stopniowo chyli się ku upadkowi, niepilnowana przez nikogo i otwarta dla odważnych eksploratorów.
Nietulisko Fabryczne
http://www.kunow.pl
http://ostrowiec.travel

 

Dodaj komentarz