Karkonosze – wyprawa zimowa

Otulona białym szalem i czapką Śnieżka wyraźnie góruje w krajobrazie Karkonoszy. Szczyt pokryty jest śniegiem najczęściej od października do maja. Uroda góry i magia najwyższego szczytu Sudetów sprawia, że wspina się tu (zbyt liczna jak na nasz gust) rzesza turystów.

W wędrówkę na Śnieżkę (1602 m n.p.m.) najczęściej wyruszamy z Karpacza. Samochód zostawiamy na płatnym parkingu strzeżonym w pobliżu świątyni Wang, po czym niebieskim szlakiem udajemy się w górę. Część szlaku jest zamknięta ze względu na zagrożenie lawinowe, dlatego też idziemy drogą dojazdową, która do prowadzi do Samotni. Zamarznięty o tej porze roku Mały Staw wygląda zachwycająco, tuż nad jego brzegiem malowniczo wznosi się schronisko. Samotnia cieszy się wyjątkową sympatią turystów, zarówno ze względu na urodę krajobrazu, jak i niepowtarzalną atmosferę stworzoną przez jego opiekunów. Co roku wygrywa plebiscyt na najprzyjaźniejsze schronisko w całej Polsce.

My jednak udajemy się wyżej, do pobliskiej Strzechy Akademickiej. To o wiele większe schronisko, nie tak słynne, lecz dla nas ma ogromne znaczenie sentymentalne. Tu się poznaliśmy, tu długo w nocy podziwialiśmy rozświetlone gwiazdami niebo, stąd rozpoczęliśmy pierwsze wspólne górskie wędrówki.

Następnego dnia wychodzimy w kierunku Śnieżki, najwyższej góry Czech i najwybitniejszego (czyli najbardziej wyniesionego w stosunku do otoczenia) szczytu Polski. Za Strzechą szlak jest oznaczony tyczkami, co często pomaga turystom utrzymać właściwy kierunek marszu w warunkach zimowych – we mgle lub śnieżycy. My cieszymy się doskonałą pogodą i wspaniałymi widokami. Drzewa wzdłuż szlaku uginają się od śniegu, krzewy kosodrzewiny wyglądają jak zgromadzenie bałwanków, a wszystko iskrzy się w promieniach słońca.

Dopóki wędrujemy przez Równię pod Śnieżką, idzie się łatwo; ambitna wspinaczka zaczyna się, gdy docieramy do gołoborzy. Szlak jest oblodzony i niebezpieczny. Większość osób idzie trzymając się łańcuchów i zaliczając efektowne wywrotki. Na górę idzie też wyposażony w profesjonalne raki GOPR-owiec. Rozmawiamy z nim chwilę, wspomina wypadki na tym szlaku, także śmiertelne, jest poważnie zaniepokojony nieodpowiedzialnością tłumów. Zbyt łatwa dostępność Śnieżki poprzez wjazd kolejką w okolice Domu Polskiego powoduje, że na szczyt docierają osoby bez odpowiedniego przygotowania i wiedzy na temat postępowania w górach. My postanawiamy po powrocie z gór zakupić raczki, które na pewno zabierzemy ze sobą na następny zimowy wyjazd. Na Śnieżkę wchodzimy w połowicznym składzie. Malwinka w połowie wspinaczki decyduje się na powrót, Artur idzie na samą górę. Wspierając się kijkami i kilkakrotnie przewracając się po drodze jeszcze z przerażeniem mija m.in. sympatyczną panią w niemowlakiem w nosidełku na plecach. A na górze jest sielanka. Widoki wspaniałe, pokryta oblodzonym śniegiem kapliczka św. Wawrzyńca wygląda jak z bajki, jest pięknie.

Spotykamy się u stóp Śnieżki, po czym posileni naleśnikami w schronisku Dom Polski przechodzimy na czeską stronę granicy i idziemy szlakiem w kierunku schroniska Labska Bouda. Po drodze mijają nas liczni czescy turyści na nartach biegowych (w Polsce ten sport wydaje się mało popularny). Stamtąd idziemy dalej na zachód aż do samotnego Słonecznika, podziwiając śnieżne krajobrazy, aby wrócić do Strzechy Akademickiej w promieniach zachodzącego słońca.

Dalszą wędrówkę ośnieżoną granią Karkonoszy pozostawiamy na kolejną wyprawę, a ostatni dzień wyjazdu przeznaczamy na wycieczki u podnóża Karkonoszy. Odwiedzamy ośnieżony wodospad Szklarki – jest to piękna, choć niewysoka kaskada, położona na ternie enklawy Karkonoskiego Parku Narodowego (potrzebne są bilety).
Naszym kolejnym celem jest Harrachov. Miasteczko robi na nas bardzo przyjemne wrażenie: zadbane domki, równe ulice, potężny kompleks skoczni, dwa urocze kościółki (w jednym z nich znajduje się szklany dzwon, który bije tylko na pogrzebach miejscowych szklarzy). Produkcja szkła to po obu stronach Karkonoszy tradycyjna branża (w Harrachovie można zwiedzić fabrykę szkła i wziąć udział w warsztatach, ale my tę atrakcję zostawiamy sobie na kiedy indziej, podobnie jak zwiedzanie muzeum górnictwa z podziemną trasą turystyczną). Odwiedzamy za to dobrze zaopatrzoną informację turystyczną, skąd wychodzimy obładowani folderami i mapkami okolic Harrachova. Zdecydowanie najpiękniejszy naszym zdaniem karkonoski wodospad znajduje się w odległości kilkunastu minut spaceru od tego miasta, jest to wodospad Mumlawski. Zachodnia część czeskich Karkonoszy zdecydowanie zachęca nas do powrotu przy najbliższej okazji.

Karpacz
www.karpacz.pl
Harrachov
http://info.harrachov.cz/pl/
Karkonoski Park Narodowy
www.kpnmab.pl
Krkonošský národní park
http://www.krnap.cz/

Dodaj komentarz