Oko w oko z mieszkańcami Puszczy Piskiej

Kto by nie chciał zobaczyć z bliska mieszkańców mazurskich lasów: łosia, jelenia czy dzikiego konia? Marzenia się spełniają, trzeba tylko pojechać do Kadzidłowa albo Popielna!

Park dzikich zwierząt w Kadzidłowie

Jedna z najciekawszych atrakcji dla dzieci, ale nie tylko dla dzieci, powstała w Kadzidłowie. Możemy się tu udać na prawdziwe zoo-safari i zapoznać się ze zwierzętami żyjącymi w Puszczy Piskiej. Park dzikich zwierząt jest prywatną inicjatywą założoną przez dr Andrzeja Krzywińskiego, entuzjastę ochrony przyrody. Do Kadzidłowa trafiają zwierzęta, które nie poradziłyby sobie w naturalnym środowisku. Widzimy więc kilkutygodniowego łoszaka, nieco przestraszonego tłumem turystów i okaleczonego bielika, który stracił część skzydła, wpadając na linię wysokiego napięcia. Można tu również zobaczyć pawie, bociany czarne i żurawie, a także łosie, łanie i konie Przewalskiego. Na okratowanych wybiegach przechadzają się rysie i żbiki, zaś wśród drzew na dużym terenie podglądamy spacerujące wilki. Turyści z przewodnikiem mogą wchodzić na wybiegi, na których pasą się liczne zwierzęta roślinożerne. Są one łagodne i oswojone, dają się głaskać dzieciarni, można sobie z nimi robić zdjęcia. Niektóre są przyzwyczajone do ludzi aż za bardzo. Jedna łania była szczególnie zainteresowana turystami. Podchodziła, kilka razy skubała zwiedzającym włosy na głowie, raz nawet wskoczyła przednimi racicami na ramiona. Utrzymanie się na nogach z ważącą ponad 100 kg łanią jest nie lada wyczynem!

Informacje praktyczne: Osoby z małymi dziećmi na czas zwiedzania parku powinny zrezygnować z wózków. Normalnie polecilibyśmy nosidło lub chustę, ale… zaznajomiona z nami łania bardzo lubi kolorowe przedmioty, więc osoba nosząca dziecko na plecach musiałaby być osłaniana przez drugiego rodzica. Pomiędzy wybiegami dla zwierząt przechodzi się po drabinkach. Z tego powodu park jest praktycznie niedostępny dla osób niepełnosprawnych.
Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie
www.kadzidlowo.pl

Nad Krutynią

Malownicza droga wśród lasów prowadzi nas na południe, w kierunku Krutyni. Rzeka ta należy do najpiękniejszych w całej Polsce, prowadzi nią bardzo popularny i nietrudny szlak kajakowy. Mniej wprawieni w wiosłowaniu mogą skorzystać z przejażdżki łódką-pychówką. Woda Krutyni jest wyjątkowo czysta, można w niej zobaczyć gąbki słodkowodne i wiele roślin wodnych, w tym rzadkie krasnorosty. Nad samą rzeką bytuje całkiem liczne ptactwo wodne (m.in. łabędzie i kaczki czernice).
Zatrzymujemy się jeszcze w Wojnowie nad Jeziorem Duś. W tej ciekawej wsi znajdują się trzy niezwykłe zabytki sakralne: cerkiew, klasztor i molenna staroobrzędowców – schizmatyków, którzy odrzucili reformę prawosławia w XVII w. i pozostali wierni wcześniejszej wersji liturgii. Musieli uciekać z Rosji na zachód i osiedlili się w ówczesnych Prusach – na Suwalszczyźnie i nad Krutynią. Odwiedzamy niewielki cmentarzyk przy monastyrze staroobrzędowym, który w tej chwili jest remontowany.
Klasztor staroobrzędowców w Wojnowie

Koniki polskie w Popielnie

Wąską i dziurawą dróżką jedziemy na Półwysep Popielniański, na którym w Popielnie znajduje się stacja badawcza Polskiej Akademii Nauk. Hodowane są tu zagrożone wyginięciem zwierzęta, m.in. bydło rasy polskiej, a także koniki polskie, wywodzące się w linii prostej od tarpanów. Jest tu kilka wybiegów, na jednym pasą się klacze ze źrebakami, na innym – podrośnięte już, bardzo zainteresowane zabawą z turystami koniki, na innych – ogiery. Tutejsze muzeum przyrodnicze jest otwarte niestety jedynie w dni robocze, więc nie możemy go zwiedzić, ale z różnych źródeł słyszeliśmy, że jest ciekawe.
Koniki w Popielnie można oglądać na ogrodzonych pastwiskach lub powędrować po ścieżkach półwyspu, przez las, w którym koniki polskie żyją na wolności. Przejeżdżając przez bramę ośrodka możemy przeczytać informację, że są to zwierzęta niebezpieczne, a na parkingu śródleśnym, że samochód zostawiamy na własną odpowiedzialność. Czy w takim razie wędrowanie ścieżką dydaktyczną po terenie rezerwatu jest ryzykowne? Gdyby tak było, słyszelibyśmy zapewne w mediach o jakiś wypadkach, więc sądzę, że nie. Dzikie zwierzęta raczej stronią od ludzi, pamiętajmy jednak, że zdenerwowane mogą wyrządzić szkodę naszemu autu albo ugryźć.
Stacja badawcza PAN w Popielnie


Dodaj komentarz