Drogowskazy na Witnicę (i okolice)

Jeszcze do niedawna Witnica była miasteczkiem, do którego zaglądali tylko przypadkowi turyści i wielbiciele lokalnego piwa (miejscowy browar szczyci się ponad 150-letnią historią). Coś z niczego narodziło się w 1994 r., gdy w ogólnopolskim konkursie „Małe ojczyzny – przeszłość dla przyszłości” zwyciężył pomysł zbudowania Parku Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji. Droga do realizacji pomysłu była wyjątkowo krótka. Już rok później w dużym parku miejskim w centrum Witnicy powstały wystawy poświęcone czterem zagadnieniom: drogi, kamieni milowych cywilizacji, refleksji i fantazji. Obecnie w jedynym w Polsce parku tematycznym poświęconym drogowskazom można oglądać ok. 60 obiektów.

Przy wejściu do parku uwagę przykuwają obiekty związane z rozwojem cywilizacji. W Witnicy wykonano elementy pierwszej maszyny parowej w Prusach (i jednej z pierwszych na świecie) – w parku musiał zatem powstać wizerunek tego epokowego wynalazku. Niewiele dalej można oglądać kamienie młyńskie, wąskotorową lokomotywę, jest też piękny metalowy rower. Ale najwięcej jest drogowskazów i przydrożnych słupów z okolic Witnicy. Uzupełniają je słupy milowe poczty pruskiej, kamień graniczny z kopali węgla brunatnego w Lubnie, czy znak witający kierowców w istniejącym w latach 1975-1998 województwie gorzowskim. Ciekawostką jest znak, ostrzegający przed… odchodami bocianów, które uwiły sobie gniazdo nad wejściem do pewnego ważnego urzędu i dość długo (przy wsparciu części urzędników i petentów) opierały się próbom eksmisji.

W strefie refleksji zgromadzono znaki symbolizujące wojnę i totalitaryzm. Są to zapory przeciwpancerne z okolic Gorzowa, kolczatka z przejścia granicznego z pobliskiego Kostrzyna nad Odrą i fragment muru berlińskiego. Nieco dalej metalowe drogowskazy wskazują nam drogi, które prowadzą do terroru, pesymizmu i nicości, ale też do nauki, wolności, gospodarności i oszczędności. Wędrując trawiastą aleją wzdłuż instalacji z osobliwymi nazwami miejscowości w Polsce dochodzimy do kopca Koziołka Matołka z drogowskazem na Łysą Górę, do Disneylandu, Doliny Muminków i oczywiście do Pacanowa.
www.witnica.pl/parkdrogowskazow

Do Pacanowa z Witnicy jest dość daleko. Ale warto zwiedzić inne atrakcje okolicy, przeznaczone dla młodych turystów. Dzieciom najbardziej spodoba się zoosafari w Świerkocinie. Powstał tu pierwszy w Polsce prywatny park dzikich zwierząt; jedyny jak dotąd w kraju, w którym po wybiegach jeździ się własnym samochodem.  Ciekawskie zebry, osiołki czy strusie wkładają głowy przez otwarte szyby i domagają się pieszczot (uwaga, lepiej nie mieć w ich zasięgu żadnych smakołyków!) . Po krótkim przejeździe przez rozległe wybiegi zwierząt roślinożernych można wejść do „pieszej” części zoo z surykatkami, małpami czy lwami. Dzieci zapamiętają wizytę u wiecznie głodnych kózek podszczypujących śmiałków, którzy skuszą się na poczęstowanie ich specjalną karmą, a na koniec ucieszą się z atrakcji wesołego miasteczka (część atrakcji w cenie biletu).
http://www.zoo-safari.com.pl

Dorośli bardziej od diabelskiego młyna w Świerkocinie docenią prawdziwy, szachulcowy młyn w skansenie w Bogdańcu. Wnętrza kryją wystawę poświęconą zawodowi młynarza i stosowanych przez niego narzędzi. Są tu stępy, żarna, łuszczarka do kaszy wraz z sortownicą, czyszczarka do gryki i wialnia. Osobna wystawa pokazuje przedmioty do wypieku chleba. Niestety, w czasie naszej obecności w młynie, niedostępna były remontowane pomieszczenia z imponującą kolekcją młynków do kawy. Zwiedziliśmy za to mieszkanie młynarza oraz wozownię i budynki gospodarcze. Młyn działał do lat 90. XX wieku i był tylko jednym z kilku w miejscowości (dziś pozostałych niestety zwiedzać nie można, ale warto przejść się wytyczoną ścieżką nad wartką rzeczką Bogdanką.
http://www.muzeumlubuskie.pl

A to wcale nie koniec atrakcji tego ciekawego, a raczej mało znanego regionu! Jest tu jeszcze jeden z najstarszych w Polsce park dinozaurów i muzeum skamieniałości w Nowinach Wielkich (kolejne miejsce wzbudzające żywe emocje u dzieci). Nie można też zapominać, że Witnica leży w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Narodowego Ujście Warty – korzystając z okazji, trzeba wybrać się pieszo lub rowerem na jeden z szlaków  i pojechać do pobliskiego Kostrzyna. Ale to już są tematy na oddzielne opowieści.

Dodaj komentarz