Wielokulturowym szlakiem do Włodawy

Wschodnia część Lubelszczyzny, ciągnąca się nad granicznym Bugiem, to kraina jak z bajki – zielone pola, łąki i lasy, a wśród nich wioski jak ze skansenu i wspaniałe zabytki. Świadczą one o wielokulturowym i wielowyznaniowym dziedzictwie tych ziem.

Unici w Kostomłotach

Naszą kresową trasę rozpoczynamy od zwiedzenia Kostomłotów, gdzie znajduje się jedyna na świecie neounicka parafia obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Bardzo skomplikowana nazwa na niedużą, śliczną drewnianą cerkiew położoną w środku malowniczej wioski. Obrządek bizantyjsko-słowiański to jeden z Kościołów unickich: zachowujących „wschodnią”, zbliżoną do prawosławnej liturgię, lecz złączonych unią z kościołem rzymskokatolickim (co w praktyce oznacza, że uznają zwierzchnictwo papieża i przyjmują katolickie dogmaty). Wnętrze świątyni urzeka zapachem woskowych świec, barwnymi malowidłami i oczywiście prześlicznymi ikonami. Od niedawna przechowywane są tu relikwie unickich męczenników z pobliskiego Pratulina, zabitych przez carskie wojsko za sprzeciw przeciwko przymusowi przejścia na prawosławie. Zwiedzanie kościołów i cerkwi nie jest typową rozrywką dla dzieci i zdecydowanie nie może zająć zbyt długiego czasu, jednak z naszych wcześniejszych wycieczek wiemy, że nasze pociechy lubią ikony, zwłaszcza w ich środowisku naturalnym, czyli raczej w cerkwi, niż w muzeum. Dzielny święty Jerzy, zwycięzca boju ze smokiem, archanioł Michał z mieczem w dłoni, Bogurodzica przytulająca Dzieciątko – jest w ich wizerunkach pewna surowość, trochę naiwnej dosłowności, coś, co przemawia do dziecięcego odbiorcy bardziej niż nasze „wysłodzone, wyrafaelone” katolickie święte obrazki.
Parafia unicka w Kostomłotach
kostomloty.com

Sanktuarium skradzionej Madonny

Wąską drogą przez pola i lasy jedziemy dalej, a naszym kolejnym celem jest pobliski Kodeń i barokowe sanktuarium maryjne. W pięknie odremontowanym XVII-wiecznym kościele odbywa się akurat ślub, więc nie wchodzimy do środka, podziwiamy tylko z zewnątrz wysmukłą sylwetkę świątyni. Idziemy na tyły, do starego domu pielgrzyma, w którym mieści się muzeum misyjno-ornitologiczne. W dwóch salkach zestawione w dość zaskakujący sposób eksponaty. Są pamiątki z dalekich podróży misjonarzy ze zgromadzenia oblatów: różańce obok posążków Buddy, monety z różnych krajów, lalki i drewniane figurki, elementy strojów ludowych. W sąsiednich gablotach ułożone według wielkości ptasie jaja i gniazda. Dalej – zachowane ozdobne detale z tutejszego kościoła, zbyt zniszczone, żeby zostawić je w świątyni, lecz takie piękne! Haftowane ręcznie ornaty, stare dokumenty, ogromne Pismo Święte, wizerunki „skradzionej” kodeńskiej Madonny. Uważany za cudowny obraz, przechowywany w kościele, rzeczywiście miał zostać skradziony z watykańskiej kaplicy i to w skandalicznych okolicznościach. Powstał on, by zastąpić ofiarowaną przez papieża Grzegorza Wielkiego biskupowi hiszpańskiej Guadelupe figurę Matki Boskiej. Wizerunek Maryi wzorowany na figurze namalował biskup Augustyn z Canterbury i od tego czasu przez kilka wieków obraz wisiał w prywatnej kaplicy papieskiej. Aż stał się cud – podczas modlitwy w tejże kaplicy sparaliżowany książę Mikołaj Sapieha, zwany Pobożnym, odzyskał sprawność ruchów. Uzdrowiony magnat najpierw prosił papieża Urbana VIII o podarowanie mu obrazu, a gdy spotkał się z odmową – zwyczajnie go ukradł, przekupiwszy zakrystiana. Został za to ukarany kościelną anatemą, lecz cudowny wizerunek udało mu się umieścić w specjalnie wybudowanym kodeńskim kościele. Aby odpokutować zuchwały czyn, książę odbył później pieszą pielgrzymkę do Rzymu, a ułagodzony papież podarował mu nawet relikwie, które są dziś umieszczone w bocznym ołtarzu.
Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Podlasia w Kodniu
www.koden.com.pl

Monaster nad Bugiem

Kolejnym celem na trasie jest Jabłeczna, jeden z najważniejszych w Polsce ośrodków prawosławia. Znajduje się tu męski monaster, a także piękna cerkiew św. Onufrego, pustelnika. Wedle legendy, ikona tego świętego w cudowny sposób została przyniesiona przez fale Bugu – w ten sposób zostało wskazane miejsce założenia klasztoru, który przez wieki stanowił centrum duchowe prawosławia (tutejsi mnisi pozostali przy tym wyznaniu również po zawarciu unii brzeskiej, za co spotykały ich niejednokrotnie represje, włącznie ze splądrowaniem klasztoru – do tych smutnych wydarzeń nawiązuje pamiątkowy postument w klasztornym ogrodzie, poświęcony prawosławnym ofiarom unii brzeskiej). W popołudniowym słońcu świątynia lśni: błyszczy pozłacana kopuła i jaskrawo białe ściany. W środku lekki półmrok, blask smukłych świec, barwy ikon trochę przytłumione. Zapach wosku i tataraku, którym wysypano świeżo wymytą posadzkę. Idziemy jeszcze do drewnianej kaplicy Zaśnięcia Bogurodzicy – wygląda jak domek z piernika, ozdobiony kolorowym lukrem. Ścieżka nad Bug niestety cała grząska po niedawnej burzy, pójdziemy nią jeszcze kiedyś, ale jak będzie trochę bardziej sucho i może mniej komarów.
Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
www.klasztorjableczna.pl

Miasto trzech wyznań

Kolejnego dnia wyruszamy na spacer po Włodawie – mieście trzech kultur. W 15 minut można obejść całe centrum miasteczka, wyznaczone trójkątem, którego wierzchołkami są kościół św. Ludwika, cerkiew Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy i dawna synagoga. Ale czy w 15 minut można rzeczywiście poczuć atmosferę miasta o tak bogatej historii i kulturze? Włodawa była jednym z ważniejszych grodów księstwa halicko-wołyńskiego, od średniowiecza aż po II wojnę światową zamieszkiwali ją Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Koegzystencję tych trzech nacji zakłócały zawieruchy dziejowe, jak np. zdobycie miasta przez kozaków Chmielnickiego i wymordowanie dużej części mieszkańców. Dziś Włodawa to typowe miasto pogranicza, a jej wielokulturowość to głównie dziedzictwo przeszłości.
Po żydowskich mieszkańcach (którzy w większości zginęli w obozie zagłady w Sobiborze) pozostały dwie synagogi, w których obecnie mieści się muzeum regionalne. Cmentarz zlikwidowano w czasie wojny, a płyt nagrobnych użyto przy budowie dróg. Wciąż żywa jest jednak pamięć o dawnych sąsiadach. Prawosławna XIX-wieczna cerkiew w stylu bizantyjsko-rosyjskim jest pięknie odnowiona, ale na liturgii gromadzi się niewielu wiernych – większość mieszkańców miasta to katolicy. Gromadzą się oni na modlitwie w pięknym barokowym kościele św. Ludwika o dwóch wieżach. W jego wnętrzu można podziwiać wspaniałą polichromię i rokokowe wyposażenie wnętrza.
Wyjątkowym zabytkiem Włodawy jest  Czworobok – czyli tutejsze sukiennice. Budynek położony w samym sercu miasta ma kształt kwadratu z dziedzińcem pośrodku. Od początku pełnił rolę centrum handlowego – mieściły się tu sklepy i warsztaty rzemieślnicze. I tak też pozostało do dziś: Czworobok jest siedzibą punktów usługowych i niedużych sklepików, chociaż na pewno nie stanowi już głównego centrum handlu w mieście. Błyszcząca figurka jeźdźca nad głównym wejściem na dziedziniec utożsamiana jest z bohaterem „Ogniem i mieczem” Bohunem. Sienkiewicz właśnie we Włodawie kazał się leczyć ciężko rannemu w pojedynku z panem Wołodyjowskim Kozakowi.
Tak właśnie, niespiesznie przechadzając się wąskimi uliczkami między kolejnymi zabytkami, poznajemy Włodawę. Pałaszujemy pyszne lody owocowe domowej roboty, podziwiamy kolorowe graffiti, które reklamuje tutejszy Festiwal Trzech Kultur. To miasto coś w sobie ma…
Włodawa
um.wlodawa.eu
Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego we Włodawie
www.muzeumwlodawa.pl

Komentarze do tekstu “Wielokulturowym szlakiem do Włodawy

  1. Kościół świętego Ludwika jest jednym z trzech w dzisiejszej Polsce kościołów w stylu tak zwanego baroku wileńskiego. Pozostałe są w Sejnach i Drohiczynie (kościół bernardynek).

Dodaj komentarz